Rozmowa.
Bo, jak wiadomo, od słowa wszystko się zaczęło i na mówieniu opierają się międzyludzkie relacje. Z tym przede wszystkim kojarzy mi się Wędricola Echo.
Parenaście dziewczyn z całej Polski, które wcześniej się nie znały, ale które połączył wspólny cel: dobre prowadzenie dobrej drużyny (dobrych) wędrowniczek .
Przez dziesięć dni byłyśmy sobie bardzo bliskie, bo ROZMAWIAŁYŚMY. Rozmawiałyśmy w dzień i w nocy, jadąc na rowerach i płynąc w kajakach, śpiesząc się i czekając, dzieląc się doświadczeniami i pomysłami, czekając na swoja kolejkę do wspinaczki na ściance i do strzelania z łuku, zwiedzając meczet i cerkiew, myśląc nad regulaminami i dokumentacją drużyny, przed snem ściśnięte w namiocie lub rozłożone w hali fabrycznej, siedząc obok siebie w PKSie i tłocząc się w pociągu, będąc na służbie i pomagając innym, spotykając artystów i profesjonalistów, żartując i śmiejąc się, dzieląc się troskami i zastanawiając się nad rozwiązaniami, ciesząc się z nauki tańców ludowych i śpiewu białego, pisząc plany pracy i ucząc się nowych rzeczy, będąc ze sobą na okrągło, korzystając z cennego czasu i chłonąc każdą chwilę.
Jak wszystkie przyznałyśmy się do ogromnej niepewności przed wyjazdem, tak na koniec zgodnie cieszyłyśmy się i chwaliłyśmy czas spędzony wspólnie. Każda rzecz, sprawa i sytuacja na kursie przede wszystkim zaskakiwała nas, uczyła i zbliżała do naszego celu.
Wędricola była dla nas ogromną radością i mądrą przygodą.
I wszelkie nowe więzi oraz zdobyta wiedza nie przeminie bez echa, bo…
NIC NIE DZIEJE SIĘ BEZ ECHA!
Czuwaj!
Ksenia Brandt drużynowa 299 WDW-ek „Płaskowyż”




