Kurs przewodniczek „Warzelnia soli 2011/2012”

ZHR30 stycznia 201221min
 

 

„Żeby kogo poznać w doli i niedoli, trzeba z nim zjeść beczkę soli”

/Jan Brzechwa/

 

 

Kurs przewodniczek „Warzelnia soli 2011/2012”

 

I tura, Toruń, 9 – 12 grudnia 2012 r.

Dziewiąty dzień grudnia. Rok 2011. Punktualnie o godz. 17-stej stawiamy się na wyznaczone miejsce pierwszej kursowego biwaku. Po drodze zauważamy niewielkie karteczki. Każda z nas bierze po jednej. W ten sposób dowiadujemy się, za co będziemy odpowiedzialne przez cały weekend. Gdy wchodzimy na górę, druhna Asia Górska – Szymczak – komendantka kursu – wita nas po staropolsku, chlebem i solą. Od tej pory sól, w różnych postaciach, towarzyszyć nam będzie przez cały czas – w końcu to „Warzelnia soli”. Kiedy już udaje nam się zakwaterować i rozpakować, otrzymujemy pierwsze zadanie. Mamy skonstruować beczkę na kilogram soli. Przypominamy sobie przy tym znane cytat z wiersza Jana Brzechwy: „Żeby kogo poznać w doli i niedoli, trzeba z nim zjeść beczkę soli”. 

Kolejnym zadaniem jest… wyhodowanie prawdziwych kryształów. W tym celu przygotowujemy przesycone roztwory siarczanu miedzi i umieszczamy w nich guziki zawieszone na nitkach. Już wkrótce okaże się, że wystarczą dwa dni, aby można było zobaczyć pierwszy efekt –zarodki, na który w czasie do następnej tury wyhodujemy nasze kryształy.

Po uporaniu się z pierwszymi zadaniami, w trakcie których przybliżona zostaje nam obrzędowość kursu, nadchodzi czas na kolację. Nie jest to jednak zwyczajny posiłek, bowiem w trakcie mamy okazję porozmawiać z hm. Bogusławą Pasieką- Butkiewicz na temat kim właściwie jest instruktorka… Po kolacji otrzymujemy przykaz, aby ciepło się ubrać. Nasze zaskoczenie potęguje fakt, iż każdej z nas zostaje zawiązana chustka na oczy. Podekscytowane wychodzimy na zewnątrz i wsiadamy do samochodów. Mamy wrażenie, że jedziemy kilka minut, choć może było to kilkanaście…? Wreszcie na miejscu. Wysiadamy. Kursantki z Torunia poznają to miejsce. Jesteśmy na Olku, przy mogile harcerzy zamordowanych przez Niemców podczas II wojny światowej. Otrzymujemy kolejne zadanie. Musimy znaleźć przepis na ciasto marchewkowe, które było przysmakiem poprzedniej edycji kursu. Aby go jednak zdobyć, konieczne jest przeprawienie się przez niewielką rzeczkę. Zadanie jest jednak utrudnione, ponieważ nie ma tu żadnego mostu ani kładki, a jedynie kilka przewróconych konarów. Jednak kto jak kto… my jesteśmy harcerkami, musimy dać radę! Na dodatek udaje nam się przeprawić na drugi brzeg wraz  z naszą beczką soli. Wreszcie znajdujemy przepis. Rozpalamy ognisko i czytamy list, który został napisany przez uczestniczki poprzedniej edycji kursu. Cóż za wieczór… Ale czas już wracać. Jutro kolejny dzień pełen wrażeń.

 

Sobotę rozpoczynamy przepysznym śniadaniem. Po posprzątaniu, które nadzoruje odpowiedzialna za kuchnię Klaudia, rozpoczynamy zajęcia z druhną Martą Podolską na temat rozwoju integralnego. Naszym zadaniem jest przygotowanie plakatu, dotyczącego promocji rozwoju. Pracujemy w zespołach i każda grupa musi opracować inny aspekt rozwoju: duchowy, intelektualny, fizyczny, emocjonalny. Następnie rysujemy na plakacie człowieka. Człowiek ten składa się z każdej z nas. Ma na przykład nogi jak Olga, ręce jak Klaudia, a głowę jak Patrycja. Nie jest to rysunek idealny, ale dowiadujemy się, że właśnie o to chodzi. Nikt bowiem nie jest idealny, a my musimy pracować nad tym, by rozwijać się w każdym aspekcie równocześnie.

Kolejne zajęcia to prace manualne z druhną Anią Mazurek – Cieśniarską. Ania uczy nas jak wykonywać kwiatki-broszki z filcu. Po wykonaniu przez każdą z nas własnej oryginalnej ozdoby (w kursowym kolorze – granatowym), zasiadamy do obiadu. Po zupie kalafiorowej nadchodzi czas na danie główne… kurczak pieczony na 2 kilogramach(!) soli. Tego smaku na pewno nigdy nie zapomnimy, był przepyszny!

 

 

Następnie, w ramach sjesty, udajemy się na kilkunastominutowy spacer, a po nim rozpoczynają się już kolejne zajęcia. Tym razem prowadzi je dla nas druhna Asia Jankowska. Dotyczą one różnych rodzajów współczesnych nurtów wychowawczych, jak i pedagogiki Baden- Powella. Jednak to nie koniec, bo zaraz po zakończeniu tych zajęć rozpoczynamy następne. Są to nasze pierwsze zajęcia z komendantką. W ich trakcie wiele dowiadujemy się o programie wychowawczym ZHR, jak również poznajemy najważniejsze problemy w życiu nastolatków. Omawiamy także Prawo Harcerskie i wartości, jakie niesie ze sobą każdy punkt. Przy okazji wymieniamy się swoimi poglądami na powyższe tematy. 

Ostatni punkt programu tego dnia to uroczysta kolacja w eleganckich strojach. Do ostatniej chwili czekamy w niepewności, kto tym razem nas odwiedzi. Jakże wielką niespodzianką jest dla nas widok Państwa Katarzyny i Jacka Podolskich, gdy otwieramy drzwi na dźwięk dzwonka! Do stołu podano trzy tarty, robione przez kadrę kursu. Nasi goście, jako jedni z twórców ZHR-u rozpoczynają opowieść o jego powstaniu, pokazując nam książeczkę pisaną na maszynie pt. „Józef Grzesiak „CZARNY””. Najważniejsza data jaką słyszymy to rok 1980, kiedy to następuje przełom w kraju i pierwsza próba zmiany ZHP od wewnątrz. W trakcie rozmowy mamy również okazję obejrzeć pamiątki Państwa Podolskich – między innymi krzyże i odznaki. Nie można obejść się także bez wspomnienia o toruńskiej Czarnej Trzynastce, KIHAM-ie, Czarnym Kręgu, Białej Służbie podczas przyjazdu papieża Jana Pawła II, Duszpasterstwie Harcerskim, o pierwszym i drugim zjeździe ZHR-u, wybranej naczelniczce i wielu, wielu innych sprawach… Podczas tej kolacji możemy dotknąć historii na żywo. To już nie jest zwykła zbiórka historyczna, ale poznawanie przeszłości naszej organizacji od jej samych korzeniu. Ta rozmowa na pewno na długo pozostanie w naszej pamięci, podobnie zresztą jak cały mijający dzień.

 

 

 

 

W niedzielę rano budzi nas fala budzików z telefonów komórkowych. Jednak jest to już trzeci i ostatni dzień tej tury kursu, więc nie jest nam zbyt łatwo wstać. Kiedy w progu naszych drzwi staje Sarna, każda mimo wszystko od razu czuje się jednak zmotywowana do działania. Przy śniadaniu towarzyszy nam nieznana dotąd cisza. Nikt z nas nie chce odjeżdżać. Pociechę jednak stanowi fakt, że to dopiero pierwsza tura kursu, a przed nami jeszcze kolejne dwie. Po śniadaniu udajemy się na Mszę Świętą. Wychodząc z niego tworzymy jeszcze ostatni krąg i żegnamy się ze sobą. Chwilę potem każda z nas rusza w stronę swojego domu, by z głową pełną wiedzy i nowych doświadczeń czekać na drugą turę „Warzelni soli”.

Aut. sam. Ilona Bączkowska, sam. Nadia Czachowska, sam. Klaudia Grzesiak

Red. pwd. Joanna Jankowska

 

II tura, Toruń – Inowrocław, 6 – 8 stycznia 2012 r.

W związku z faktem, iż z okazji Święta Trzech Króli dzień 6 stycznia 2012 r. był dla nas wolny od szkoły, na biwaku kursowym spotkałyśmy się już o 11:00.  Tradycyjnie rozpoczęłyśmy od powitania chlebem i solą oraz od naszej ukochanej zielonej herbatki z opuncją. Pierwsze zajęcia prowadziła dla nas druhna Natalia Antkowiak. Choć w zasadzie to nawet nie były zajęcia. To była gra, w której udział był oczywiście dobrowolny. Podczas spacerowania po parku przypomniałyśmy sobie o czym mówi nam rękę metody. Po powrocie wzięłyśmy udział w zajęciach, które poprowadziła dla nas druhna Monika Orzeł. Temat był całkiem trudny, ponieważ rozmawiałyśmy o rzeczach bardzo istotnych, mianowicie o Statucie ZHR. Swoją dotychczasową, ale także nowo zdobytą, wiedzę sprawdziłyśmy w turnieju w stylu "jeden z dziesięciu". Po smakowitym obiedzie poszłyśmy na krótki spacer, na którym stosowałyśmy tajne metody relaksacyjne. Po tych przyjemnościach nadszedł czas na pracę. Wiedziałyśmy, że jako instruktorki musimy umieć zaprezentować się w różnych środowiskach i umieć nawiązywać współpracę, ale to druhna Kinga Susarska pokazała nam m.in. jak powinna wyglądać dobra wizytówka, a każda z nas musiała stworzyć swój projekt. Następnie rozmawiałyśmy o tym jak drużyna harcerska może działać razem z innymi organizacjami i instytucjami np. ze szkołą, kościołem, urzędem. Kolejne zajęcia ponownie prowadziła dla nas Monika, tym razem o funkcjach i sznurach. Udoskonalałyśmy swoje talenty manualne i tworzyłyśmy sznury funkcyjne z kolorowych sznurków. 

Pod wieczór poszłyśmy na Mszę Świętą do pobliskiego kościoła. Po powrocie podsumowałyśmy zajęcia Moniki w formie wyścigu rzędów, które niestety nie były do sprawiedliwe, ponieważ jedna z kursantek – druhna Ola miała zasłonięte oczy w związku ze zdobywaniem sprawności „Wędrowniczka Pełni”. 

Na koniec dnia postanowiłyśmy zachować dawną tradycję i spędzić Święto Trzech Króli tak, jak za dawnych czasów. Migdałowym Królem została Asia Jankowska, która wylosowała piernik z migdałem. Nasz król dostał koronę i berło i zasiadł na tronie. W bardzo uroczysty sposób złożyłyśmy jej nasze własnoręcznie zrobione prezenty. My także dostałyśmy upominki od kadry kursu! Były to pen drive’y z nazwą kursu. To dobra i pożyteczna pamiątka:) Następnie śpiewałyśmy kolędy, a późnym wieczorem zorganizowałyśmy jeszcze wieczorek filmowy i obejrzałyśmy "Dumę i uprzedzenie". Należy również dodać, że w ciągu całego dnia spożywałyśmy nasze popisowe potrawy, które przygotowałyśmy na kurs. Skromnie mówiąc: objadałyśmy się do bólu. Dzień był bogaty w nowe doświadczenia, ale wszystko było jeszcze przed nami.

 

Dzień 7 stycznia był dla nas drugim dniem tej tury kursu. Po nieprzespanej nocy trudno było nam wstać z ciepłych śpiworków, ale dałyśmy radę. Pełne optymizmu zaczęłyśmy pracowity dzień. Tego dnia zajęcia dla nas poprowadziła Marta Podolska – rozmawiałyśmy na nich o nurtujących nas sprawach i problemach w naszych drużynach, środowiskach. Zetknęłyśmy się z naprawdę trudnymi zagadnieniami, z którymi nie potrafiłyśmy sobie poradzić, ale były też takie, na które wspólnymi siłami dałyśmy radę szybko podać kilka rozwiązań. Myślę, że dzięki Marcie będzie nam łatwiej podchodzić do problemów, które są i na pewno się jeszcze pojawią w naszych drużynach.  

Kolejne zajęcia – o odpowiedzialności prawnej instruktorki – prowadziła dla nas Asia Górska-Szymczak. Były to ciekawe zajęcia uświadamiające nam, jak dużą odpowiedzialnością będziemy obarczone, gdy zostaniemy instruktorkami, wychowawcami naszych harcerek. Uwrażliwiła nas na jakie zachowania naszych harcerek powinnyśmy zwracać szczególną uwagę. 

Wieczorem zaś pojechałyśmy do Inowrocławia, a tam (nieco błądząc) dotarłyśmy do spa, gdzie w jacuzzi odbyły się zajęcia druhny namiestniczki Pauliny Kozłowskiej. Poruszyłyśmy na nich bardzo ważny, ale także trudny, temat – Prawo Harcerskie. Rozmowa ta przebiegła w miłej i relaksującej atmosferze. Po tych nietypowych zajęciach przebrałyśmy się już w stroje wieczorowe i udałyśmy się na uroczystą kolację do Pauliny. Zmęczone po całym dniu wróciłyśmy do Torunia i cichutko położyłyśmy się spać, żeby nie obudzić małej Łucji…

 

 

Dzień 8 stycznia 2012 r. rozpoczęłyśmy pobudką ok. 7.30, szybką toaletą poranną i przygotowywaniem śniadania. O 8.15 siedziałyśmy już przy stole. Śniadanie zostało urozmaicone ostatnią z potraw, które miałyśmy przygotować jako przysmak naszej edycji „Warzelni soli”. Były to wytrawne naleśniki po meksykańsku, przyrządzone przez Olę. Po śniadaniu nastąpiło zaś tajne głosowanie, podczas którego wybierałyśmy przysmak kursu oraz wypełnianie kart ewaluacyjnych. Przed godziną 9:00 przyjechały do nas druhny Milena Ratajczak i Sylwia Budasz z Wielkopolski, które od razu zostały powitane chlebem i solą, a następnie poprowadziły dla nas ostatnie już zajęcia. Dotyczyły one metodyki zuchowej i były przeprowadzone w bardzo ciekawej formie – druhny wcieliły się w babcię i wnuczkę, i w ten sposób przedstawiły nam podstawy pracy z zuchami. Następnie spakowałyśmy się, przebrałyśmy w mundury i wyruszyłyśmy do kościoła. Po Mszy Świętej nastąpiło tradycyjne pożegnanie w kręgu i ogłoszenie wyników konkursu na przysmak kursu. Wygrały „Faszerowane pomidory Stokrotki”.  

To już był koniec drugiej tury kursu. Wszystkie rozjechałyśmy się do domów, by zacząć ciężki tydzień w szkole. Druga tura była dla nas bardzo zaskakująca. Przecież żadna z nas nie spodziewał się relaksacyjnego wypadu do spa! No, i uroczystej kolacji u naszej namiestniczki… Mimo indywidualności przeżyć każdej z nas, na pewno zgodzimy się co do jednego: ta tura kursu była synonimem jednego, wielkiego obżarstwa!

Aut. sam. Aleksandra Paczkowska, sam. Patrycja Bączalska, sam. Antonina Świderska

Red. sam. Aleksandra Paczkowska

 

III tura, Toruń – Ciechocinek, 20 – 21 stycznia 2012 r.

Trzecią turę kursu rozpoczęłyśmy od upieczenia marchewkowych muf finów oraz od zajęć druhny Magdy Butkiewicz na temat innych, poza ZHR-em, organizacji harcerskich i skautowych. Po szybkiej kolacji nadszedł wieczór, podczas którego sprawdziłyśmy swoją wiedzę dotyczącą treści obowiązujących w naszej organizacji regulaminów, co jednocześnie zostało nam osłodzone przepysznym czekoladowym fondue z owocami. Regulaminy szybko zeszły na dalszy plan i rozmawiałyśmy na wiele nurtujących nas ciągle jeszcze problemów. Koniec dnia wieńczyło zaś wykonanie lub poprawianie zadań kursowych. 

 

Ostatni dzień kursowy rozpoczął się tradycyjnym śniadaniem o godzinie 9:00, po którym Asia Górska – Szymczak, Marta Podolska i Patrycja Rozwadowska (trzy kolejne drużynowe 1 TDH-ek „Łąka”) poprowadziły zajęcia na temat wychowania następczyni. Wspólnie zastanawiałyśmy się m.in. na tym, jakie cechy powinna mieć drużynowa oraz jak je wypracować u naszej następczyni. Prowadzące opowiedziały nam również jak to one wykształcały poszczególne cechy u swoich przybocznych, co zainteresowało wszystkie kursantki. Po zajęciach rozpoczęłyśmy przygotowania do obiadu, a w międzyczasie już się powoli pakowałyśmy. Po obiedzie ubrałyśmy się w mundury i pojechałyśmy do prawdziwej warzelni soli w Ciechocinku. Tam czekała na nas druhna namiestnicza Paulina Kozłowska i mieszkająca w Ciechocinku druhna Asia Drużyńska (kursantka pierwszej „Warzelni Soli”). Zanim zaczęłyśmy zwiedzać warzelnię, odbył się apel kończący kurs, na którym dowiedziałyśmy się że wszystkie ukończyłyśmy kurs przewodniczek, otrzymałyśmy dyplomu poświadczające naszą umiejętność warzenia soli, patenty przewodniczek, przepisy na ciasto marchewkowe oraz przepisy na „Faszerowane pomidory Stokrotki”. Po powrocie do Torunia wypełniłyśmy ankietę ewaluacyjną, wręczyłyśmy niespodziankę komendantce kursu i z żalem, że kurs się już skończył, rozjechałyśmy się do naszych domów. Myślę, że każda z kursantek będzie mile wspominać ten kurs, który był dla każdej z nas przygodą, a który był przygotowany na bardzo wysokim poziomie (miła atmosfera, ciekawe zajęcia) oraz, co najważniejsze, umożliwił nam poznanie harcerek z kompletnie innych środowisk.

Aut. sam. Ilona Bączkowska, wędr. Anna Wojtaszak

 

[fbcomments]


Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej to wspólnota przyjaciół – dzieci, młodzieży i dorosłych, która w oparciu o wartości chrześcijańskie, poprzez przykład własny instruktorek i instruktorów harcerskich, pracę nad sobą, służbę, przygodę oraz inne elementy metody harcerskiej wychowuje człowieka pełnego radości życia, odpowiedzialnego za Polskę i gotowego podjąć wyzwania współczesności. 


ZHR w mediach społecznościowych



Kontakt


Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej
ul. Litewska 11/13, 00-589 Warszawa
tel.: (22) 629-12-39
Napisz do nas

KRS: 0000057720 NIP: 525-15-72-446 REGON: 006218591

VW Bank Direct 52 2130 0004 2001 0189 3635 0001 (stałe konto)


Napisz do nas


Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej realizuje działania finansowane ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Wsparcia Rozwoju Organizacji Harcerskich i Skautowych na lata 2018-2030.