Wielki Post praktycznie już za nami. Rozpoczęło się Triduum Paschalne pokazujące nam w szczególny sposób Mękę i Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.
Pięcioletni synek jednego z naszych instruktorów zapytał: „Tato, a dlaczego zabili Pana Jezusa?”. No właśnie – Dlaczego? Pięciolatkowi na dziś wystarcza odpowiedź „Bo Pan Jezus był bardzo dobry, ale oni o tym nie wiedzieli. Denerwowało ich to, że nie wiedzą kim jest. Bo nie chcieli uwierzyć w to, co mówił. Ale przez to, że On umarł na Krzyżu, my dziś możemy być szczęśliwi”.
Czy my na pewno wiemy, że Jezus Chrystus był dobry? Czy pamiętamy o tym każdego dnia? Może tak. Ale czy potrafimy to głosić i pokazać?
Wielkanoc to czas odrodzenia. W tym roku nawet pogoda pokazuje nam, że wraca życie. Słońce powoli podgrzewa naszą ziemię, na drzewach coraz więcej liści, a łąki zaczynają przybierać coraz więcej kolorów.
Marzy mi się ZHR, który również zacznie przybierać kolorów. Ale kolorów adekwatnych do pory roku. Może nie koniecznie tej klimatycznej, ale tej duchowej. Marzy mi się ZHR naprawdę bazujący na wartościach chrześcijańskich. ZHR, w którym wszyscy instruktorzy pamiętać będą o tym, że są chrześcijanami. Bo przecież są – nieprawdaż? ZHR, który będzie pamiętał, że Wielki Post rządzi się swoimi prawami. W którym instruktorzy będą pamiętali, że powinni pokazywać standardy przeżywania tego czasu – choćby pamiętając, że pewnych rzeczy nie wypada. ZHR w którym rekolekcje będą świętem dla harcerzy a nie kolejnym „harcerskim obowiązkiem”. Taki ZHR, gdzie wszyscy, jak jeden Mąż, wezmą udział w uroczystościach Wielkiego Czwartku, Piątku i Wigilii Paschalnej. Ale też taki ZHR, w którym będziemy potrafili cieszyć się ze wspólnego przeżywania każdej Mszy świętej. Tej coniedzielnej, w której przez szacunek dla Pana Boga wspólnie modlimy się prosząc go o łaski. Albo żebyśmy wszyscy pokazali, że jesteśmy radosną wspólnotą na procesyjnej wędrówce z Najświętszym Sakramentem w święto Bożego Ciała. Marzy mi się…
Kilka tygodni temu nasi Kapelani oraz Rada Naczelna zaprosili mnie do podjęcia się funkcji Kapelana Naczelnego ZHR. Z błogosławieństwem mojego biskupa, czekając na potwierdzenie tego faktu przez Konferencję Episkopatu Polski oddałem się do Waszej dyspozycji. Będę się starał być tam, gdzie Kapelan Naczelny ZHR jest potrzebny. Będę się starał kreować to nasze harcerskie chrześcijaństwo.
Ale Kapelan Naczelny nie zdoła nic zrobić sam. Przede wszystkim to Wy – zuchny i zuchy, harcerki i harcerze, instruktorki i instruktorzy – pokażcie, że Jezus Chrystus – który za chwilę znów zmartwychwstanie – jest w Was. Słowem i czynem. Przede wszystkim czynem.
Niedługo wyruszymy z Pielgrzymką do Rzymu, gdzie wspólnie dziękować będziemy Bogu za Jana Pawła II. Pokażmy – nie tylko tam, u bram św. Piotra, ale również tutaj – w naszych środowiskach w Polsce, że pamiętamy. I pamiętajmy, że są wśród nas również i tacy, którym nie dane było poznać Jana Pawła II „na żywo”. Niech każdy instruktor weźmie to sobie do serca i nie zapomina o sylwetce polskiego Papieża, aby potrafić ją przekazać swoim podopiecznym.
Niech te marzenia będą moimi życzeniami dla Was. Bo czego więcej nam potrzeba, jeśli nie miłości Boga i Jego błogosławieństwa? Bo Bóg – czegokolwiek byśmy o Nim nie myśleli i jak bardzo błądzili – jest dobry i kocha. Bardzo, po horyzont, po kres…
Kapelan Naczelny ZHR ks. hm. Robert Mogiełka




