W październiku spotkały się wszystkie poziomy metodyczne Organizacji Harcerek, każdy na swoim zlocie. Członkinie Głównej Kwatery brały w nich udział i z chęcią podzielą się swoimi obserwacjami.
Maraton rozpoczęły zuchmistrzynie, które spotkały się na XVIII Zlocie Zuchmistrzowskim w Gdyni. Uderzyła nas liczna reprezentacja z większości chorągwi, choć ze zdziwieniem zanotowałyśmy wyraźny spadek liczebny w delegacji górnośląskich zuchmistrzyń, które były najlepszym zespołem poprzedniego zlotu. Zlot realizował cele integracyjne i inspiracyjne, jest to miejsce, gdzie można poczuć siłę zuchmistrzyń i zuchmistrzów. Wyczerpujący dzień w deszczu i dalekich marszach nie uszczuplił sił aż tak, by nie spotkać się wieczorem w kawiarence na długim śpiewograniu. Choć z drugiej strony zauważamy, że tendencja do wieczornej aktywności jest dość silna na koloniach zuchowych i nie sprzyja równomiernemu funkcjonowaniu organizmu. Przekłada się czasem na drzemki w ciągu dnia, czy podział odpowiedzialności za program między wydelegowane osoby z kadry. Zlot zuchmistrzowski powinien być miejscem, gdzie w tym obszarze kształtować będziemy dobre nawyki lub choćby refleksję.

W kolejny weekend na wędrówkę po Bolimowskim Parku Krajobrazowym udały się drużynowe wędrownicze i instruktorki tej metodyki. Wędrowały mało, ale różnorodnie. Podobnie przedstawiała się kwestia udziału – było ich 9, ale za to aż z sześciu chorągwi. To chyba odróżnia wędrowniczki od pozostałych – są gotowe na otwartość, nawet jeśli mają samodzielnie wyruszyć w drogę ze swojego miasta. Wędrowniczki zawiozły do swoich chorągwi nowe, ujednolicone w Organizacji naramienniki wędrownicze. Jest to niewątpliwie sygnał jedności, do jakiej udało im się dojść po latach dyskusji i ścierania się o to, czyja tradycja sensowniejsza.

Równocześnie odbywał się Zlot Złotych Koniczynek w Warszawie. Bardzo pozytywną wieścią jest to, że przyjechały na niego 22 zastępy zastępowych ze wszystkich 25 drużyn Złotej Koniczynki w Organizacji. Normą stało się, że zdobycie miana jest równoznaczne z udziałem w zlocie. Zadajemy sobie tylko pytanie, czy zloty całymi drużynami przy takiej ilości uczestniczek są nadal wartościowe? Mamy nadzieję, że nasze najlepsze drużyny podejmą wyzwanie zmiany nawyków w zakresie rzetelnego przestrzegania regulaminu mundurowego, dbania o porządek w miejscu biwakowania, rzetelności w zgłoszeniach i faktycznego przyjazdu. Wyzwaniem dla części jest też puszczaństwo i musztra. Radością napawa to, że każda z tych drużyn jest już mistrzem w jakimś obszarze. Teraz wystarczy już tylko się nauczyć od siebie nawzajem.

Październik zwieńczyła VII Eskapada Harcerstwa Starszego w Beskid Żywiecki. Dobrą praktyką, która się sprawdza, są piątkowe warsztaty o metodyce HS w miejscu, skąd rano grupy wyruszają na swoje trasy. W Krakowie zgromadziły one kilkadziesiąt osób, w tym kurs podharcmistrzyń. Eskapada poprowadzona jest metodyką, dzięki czemu można jej doświadczyć w praktyce. Budujące jest to, że wspólnota w gronie osób dorosłych, jest czymś, czego nam bardzo potrzeba w codziennej służbie. Widać to choćby po ilości blisko 80 uczestników eskapady. Sensem metody harcerskiej jest wszak system zastępowy, więc wędrówka odbywała się w patrolach, każdy docierał do celu własną drogą. Warto zaznaczyć, że wartością eskapady jest czas wspólnego bycia – jest czas na rozmowę w drodze, na miejscu, poczucie współodpowiedzialności każdej osoby za wspólnotę. W naszej codzienności czas wykorzystujemy raczej na działanie, a na eskapadzie można go trochę odzyskać i zasmakować w samym byciu z innymi. Niemniej ważne jest też to, by przez skupienie się na innych, bardziej życiowych i ważnych kwestiach, nie zapomnieć jednak o tych drobnych, ale harcerskich elementach, jak musztra czy umundurowanie. Podobno naczelniczka się czepia, ale wygląd też o nas świadczy. Nawet jeśli w tym czasie dokonujemy życiowej zmiany.

Listopad zaś od wielu lat gromadzi w swój trzeci weekend instruktorki – czyli kwiat naszej Organizacji. W Bydgoszczy spotkało się nas na Konferencji Instruktorek Organizacji Harcerek tego roku 190. Wszystkie zauważyłyśmy liczną reprezentację Wielkopolanek, które przyjechały na konferencję w 53% składzie wszystkich swoich instruktorek. Kujawskie instruktorki urzekły nas swą gościnnością (w pokoju na każdą z nas czekał granatowy cukierek z myślą powitalną) i bardzo prostą aktywizującą grą po mieście, która nie pozwoliła go poznać, ale zachęciła do ponownego przyjazdu. Tematy konferencyjne były użyteczne przede wszystkim dla drużynowych, niemniej podharcmistrzynie zaciekawił bardzo arkusz szukania służby w środowisku lokalnym. Harcmistrzynie rozmawiały o byciu opiekunką prób na stopnie instruktorskie, gdzie dobrym doświadczeniem była analiza konkretnych prób na stopnie z perspektywy członkini Komisji Harcmistrzyń. Zostały też wypracowane doświadczenia, jakich potrzeba instruktorce, by dobrze przejść drogę harcmistrzyni. Konferencja spełniła swoją rolę jako miejsce spotkania, poznania siebie i swojego warsztatu metodycznego. Wiele uczestniczek zainspirowała. Jako Organizacji brakuje nam jednak większej wymiany myśli wśród podharcmistrzyń i harcmistrzyń, na czym możemy się skupić w kolejnych miesiącach naszej pracy. Cieszymy się z małych kamyczków, jakimi są rosnąca rzetelność zgłoszeń, rozwijająca się świadomość umundurowania, zwiększająca się aktywność udziału w wydarzeniach Organizacji. Jesteśmy wdzięczne naszym naczelniczkom, że dzięki kamieniom milowym z ich kadencji jesteśmy dziś w takim miejscu rozwoju i służby. W jedności siła!

źródło: harcerki.zhr.pl




