Zjazd – 3 dni pełne wrażeń, nocne głosowania i gorące dyskusje. Okiem uczestniczki – działo się!
Piątek późnym popołudniem docieramy na miejsce zjazdu. Spory ośrodek w samym środku Lasu Bielańskiego – prawie nie czuć, że jesteśmy w stolicy. Trafiamy na obiadokolację, jedzenie znika w dość szybkim tempie, a my próbujemy znaleźć kawałek stolika przy którym nie toczą się rozmowy kuluarowe – łatwo nie jest. Kątem oka obserwujemy grupy i podgrupy, głównie w ramach okręgów, ale nie tylko. Jest i czas na odświeżenie znajomości – koleżanki z kursu, znajomi z konferencji.
Obrady rozpoczęły się w południe, ale nie jesteśmy ostatnimi dojeżdżającymi. Będą się zjeżdżać aż do samej późnej nocy, podczas gdy na sali plenarnej rozpoczną się sprawozdania okraszone licznymi pytaniami i dyskusjami. Pierwszego dnia udało nam się przyjąć sprawozdania i udzielić absolutorium. Czas zakończenia obrad: 2.00. Tyle jeżeli chodzi o zdrowy tryb życia.
Sobotni ranek nasze delegatki rozpoczęły od spotkania z ówczesną jeszcze kandydatką na Naczelniczkę, hm. Dominiką Romanowicz. Była szansa na zadanie nurtujących pytań i wstępne przetworzenie odpowiedzi – zmiany kursu organizacji, innego postawienia akcentów. Naszymi wrażeniami mogłyśmy podzielić się jedynie kilka momentów, bo już wzywano nas do grup problemowych. Ja wybrałam tę o Światowych Dniach Młodzieży. Zajęliśmy odważnie dużą część korytarza i odpaliliśmy pytania w stronę komendanta zlotu ZHR hm. Krzysztofa Wójtowicza i komendanta BS Medycznej hm. Adama Niemkiewicza. Po wyjaśnieniu najbardziej palących kwestii sformułowaliśmy proponowane stanowisko do przegłosowania przez Zjazd (znajdziesz je tu).
Po obiedzie udało nam się wyrwać na moment do Lasu Bielańskiego – pogoda dopisała i spędziłyśmy nasze LB na spacerze by z nowymi siłami i świeżym umysłem zasiąść do głosowań nad proponowanymi uchwałami i stanowiskami. Po raz kolejny zmierzyliśmy się z elektronicznymi terminalami do głosowania (szybsze niż klasyczne głosowanie, ale nie niezawodne) – i ani się obejrzeliśmy, było już po obiadokolacji, a my rozpoczynaliśmy wybory nowych władz. Co prawda godzina była już zaawansowana – po 21 – ale jeszcze optymistycznie wierzyliśmy, że później niż dnia poprzedniego się nie skończy. No cóż, błądzenie rzeczą ludzką.
Po kilkugodzinnych obradach – prezentacjach kandydatów i szczególnie gorącej debacie kandydatów na Naczelnika Harcerzy – była już 3.00 i właśnie zapowiedziano nam zbiórkę obu organizacji na dworze. Mimo że różnorakie myśli przebiegły przez głowy, stawiliśmy się na ostatnie wezwanie Kasi i Roberta, by zakończyć obie kadencje i przyjąć ostatnie rozkazy. Gdy o 4 nad ranem zebraliśmy się ponownie w sali plenarnej, udało się zakończyć ten dzień (noc?) – otrzymaliśmy nieoficjalne wyniki. Udało się zasnąć – zasadniczo pomógł tu dość długi dzień pełen wrażeń.
Niedzielę rozpoczęliśmy Mszą Św., podczas której związaliśmy też braterski krąg. W sali plenarnej zebraliśmy się podczas ostatnich obrad by usłyszeć protokół z nocnych głosowań, słowo od nowych władz i wreszcie oświadczenie druha Michała Butkiewicz, że zamyka obrady. Czas na ostatnie zdjęcie, uścisk dłoni Naczelniczki i Naczelnika i w drogę!
phm. Aleksandra Zjawin




