Dzień Papieski kojarzy nam się z kwestującymi wolontariuszami. Niekiedy mają na sobie duże żółte chusty z logiem Fundacji i przyklejają okrągłe naklejki z logiem. Czasem częstują krówkami. Od trzynastu lat w październiku można ich spotkać w wielu polskich miastach. Czy mijając ich, czy pomagając mamy świadomość o co tak naprawdę chodzi?
Nasi harcerscy stypendyści zechcieli podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami. W jaki sposób myślieli o Dniu Papieskim kiedyś, a jak zmienił się ich stosunek do wydarzeń z nim związnych po tym, jak sami stali się beneficjentami tego przedsięwzięcia.
Zachęcam do lektury 🙂
Jestem stosunkowo młodą stypendystką Fundacji Dzieła Nowego Tysiąclecia, bo dopiero od stycznia. Powoli poznaję tajniki działania Fundacji. Poznaje miłych i życzliwych ludzi. Wdrażam się w zwyczaje i tradycje wypracowane przez lata przez założycieli. Pierwszym takim bezpośrednim kontaktem był obóz dla maturzystów. Odbył się w Olsztynie. Przeżyłam niezapomniany tydzień z nowymi ludźmi, w całkiem innym środowisku niż na co dzień mnie otacza. Odkryłam sens działania Fundacji. To, że wszyscy stypendyści są żywym pomnikiem Jana Pawła II. Całej jego nauki i mądrości. Każdy stypendysta powinien być dumny z tego, że ma możliwość coś takiego przeżyć. To nie są tylko pieniądze dostawane co miesiąc, to jest nauka i cel stawiany przed sobą. Było dużo zabawy, śmiechu, modlitwy, poruszających rozmów i wzruszających wyznań. Jednym słowem odkryłam ideę, która jest drogą przewodnią Fundacji.
Pisząc wniosek nie przypuszczałam, że mój opis zostanie wybrany z pośród innych. Nie wiedziałam, że Fundacja ma tak wiele możliwości. Grono zawsze pomocnych ludzi, którzy zawsze wiedzą jak zaradzić w sprawach związanych ze stypendium. Ogólnie nic o niej nie wiedziałam, po za tym, że co roku w Dzień Papieski wolontariusze kwestują zbierając pieniądze na stypendia dla młodzieży. Sama wielokrotnie uczestniczyłam jako wolontariusz w kweście – nigdy nie przypuszczając, że kiedyś ja stanę się jedną z stypendystów.
Stypendium w dużej mierze odciążyło moich rodziców z wydatków związanych ze mną. Dzięki pobieranym pieniądzom mogłam kupić sobie laptopa, który teraz na studiach będzie mi bardzo potrzebny. Sfinansować kilka wyjazdów, które w mojej pracy harcerskiej są nieodłącznym elementem służby.
Bardzo się cieszę, że dzięki Fundacji mój wolontariat został doceniony. Moja praca jako drużynowa, instruktorka zaowocowała czymś dla mnie. Ja daje cząstkę siebie młodym harcerkom, a inni dostrzegają to co robię. Strasznie fajna sprawa! 🙂
Edyta
Zawsze zaczynam od tego, że jestem harcerzem 🙂 Należę do 1 Przeworskiej Drużyny Harcerzy „Borek” im. św. Franciszka z Asyżu i od niedawna jestem jej drużynowym. Oprócz tego jestem animatorem Ruchu Apostolstwa Młodzieży. Nie traktujcie proszę tego jak autoreklamy, po prostu to tylko dowód na to jak wiele ma dla nas młodych do zaoferowania świat; ale w taki sposób, który sprawia, że jesteśmy coraz bardziej wartościowymi ludźmi budującymi żywy pomnik Jana Pawła II. Tak, jestem też stypendystą Fundacji "Dzieło Nowego Tysiąclecia". Od marca korzystam ze stypendium i chociaż wielu powiedziałoby, że nie ma się nad czym rozpływać, że są lepsze stypendia to jednak cieszę się bardzo, że jestem podopiecznym Fundacji. Samo stypendium pozwoliło mi sfinansować wiele zakupów na które normalnie nie miałbym środków, a które naprawdę były mi potrzebne. Jednak najistotniejsze w tym wszystkim jest to, że Fundacja tworzy wspólnotę. Ta nazwa: Żywy pomnik Jana Pawła II nie jest od „picu”. Nie tylko stanowimy żywy pomnik przez to, że jako ludzie, każdy w swoim życiu, niesiemy pozytywne wartości głoszone przez naszego papieża. Lecz także jako pomnik jesteśmy razem zespoleni jako wspólnota, która razem przeżywa czas; spotykamy się, rozmawiamy. Czy to na poziomie swoich diecezji, czy też wielkiego wydarzenia jakim jest coroczny obóz stypendystów z całej Polski. Spotykając się w takich okolicznościach budujemy się wzajemnie widząc jak jest nas wielu, jak wspaniale obdarzył nas Pan darami, które możemy dawać sobie wzajem i innym; czerpiemy doświadczenia z, bardzo często, zróżnicowanych naszych osobowości i przeżyć.
Księga Izajasza mówi: „Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem?” (55,2) Myślę, że Fundacja jakby żyje tymi słowami i pieniądze, którymi dysponuje nie tylko rozdziela między stypendystów ale zapewnia nam też ten „chleb”, który jest nam tak bardzo potrzebny.
Bądźcie zdrowi przyjaciele!
Czuwaj!
Mateusz




