W chojnowskim liceum odbyła się dziś akademia. Jak wszystkie jej podobne uroczystości odbywała się w szkolnej auli, przemawiał na niej dyrektor szkoły, uczniowie przygotowali wiersze, które razem z muzycznymi przerywnikami stanowiły szkielet wydarzenia. Wszystko powielone, widziałem i przeżywałem wielokrotnie w podstawówce, gimnazjum i liceum. Większości z nich już nie pamiętam. I tutaj jest chyba największa różnica, bo tego co widziałem i słyszałem podczas uroczystego przekazania munduru ks. hm. Krzysztofa Bojko HR nie zapomnę nigdy.
Rzadko się zdarza, żeby szkoła organizowała wydarzenie tak silnie związane z harcerstwem, ławki ustawiając wokół prowizorycznego ogniska, aranżując śpiew piosenek przy harcerskich ogniskach, a całą uroczystość kończąc odśpiewaniem modlitwy harcerskiej. Jednak w tym wypadku było to w pełni uzasadnione. Ksiądz Krzysztof uczył w niej przez ponad dziesięć lat i pozostawił na jej społeczności, jak zresztą na każdej w której funkcjonował, wyraźny ślad. A kim właściwie był?
Przede wszystkim był harcerzem, który już w wieku siedemnastu lat został drużynowym w swoim rodzinnym mieście, we Wrocławiu. Powiedzielibyśmy, że to nic niezwykłego, wielu jest takich młodych drużynowych. Tylko, że niewielu z nich pozostaje na tej funkcji niemal nieprzerwanie przez kolejne trzydzieści lat. Po wstąpieniu do seminarium założył w nim Harcerski Krąg Klerycki, mocno angażował się w Duszpasterstwo Harcerskie we Wrocławiu. A kiedy seminarium ukończył, zaczął harcerstwo rozsiewać po całym Dolnym Śląsku. Każda parafia na którą trafiał nie musiała długo czekać na powstanie środowiska harcerskiego. Zakładał drużyny w Wałbrzychu, Polkowicach i Legnicy, będąc w międzyczasie członkiem Rady Naczelnej, Kapelanem Naczelnym ZHR, przez wiele lat był członkiem Komisji Instruktorskiej Dolnośląskiej Chorągwi Harcerzy.

Prowadził wielokrotnie Białą Służbę w Polsce i poza jej granicami, dbając o kult ważnych dla harcerstwa miejsc i patronów, przede wszystkim bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego, którego uczynił patronem Dolnośląskiego Hufca Harcerzy „Gniazdo”.
W 2002 roku trafił do Białej pod Chojnowem, od razu zakładając w niej drużynę żeńską i męską – „Białe Orły”, której mam zaszczyt być teraz drużynowym. Zmarł w listopadzie 2013 roku. Latem tego roku był jeszcze na obozie harcerskim naszej drużyny. Zawsze pełnił służbę.
To i wiele, wiele więcej zrobił dla harcerzy, ale swoją uwagę poświęcał również środowisku lokalnemu. Będąc już na parafii w Białej stworzył największą w Polsce imprezę poświęconą Kresom Wschodnim, czyli Wrześniowe Kresowiana, które odbywają się do tej pory każdego roku. Potrafił zebrać wokół siebie ludzi i pokierować nimi w wyjątkowy sposób, o czym wielokrotnie wspominali goście dzisiejszej uroczystości. Był doktorem historii i tą historię pokazywał, organizując wyjazdy do Lwowa, Kowna, Wilna, Dachau. Dziedzictwo, jakie niosą ze sobą te nazwy potrafił przybliżyć w sposób wyjątkowy zarówno młodzikowi jak i jego drużynowemu.

Dla mnie, młodego instruktora, ksiądz Krzysztof Bojko jest wzorem tego jak służyć. Służyć harcerstwu, ale i całemu społeczeństwu, ku czemu przecież staramy się wychowywać kolejne pokolenia młodych dziewczyn i chłopców. A skoro wychowujemy w harcerstwie przez przykład własny instruktora, to o przykładzie jaki dawał ten harcmistrz i ksiądz zapomnieć nie możemy.
Relacja: pwd. Piotr Lizak | Zdjęcia: phm. Grzegorz Pidanty




