Układanie terminarza, zarówno tego w planie pracy, jak i w prywatnym kalendarzu, to ciągłe godzenie, łączenie i rezygnowanie, nieraz bardzo przykre. A co dopiero, gdy miesiąc po miesiącu jak lawina pojawiają się nowe propozycje, zaproszenia, możliwości. „Pogodzę jakoś zbiórkę ZZ-u z tymi obchodami, ale czy zdążę wtedy na radę hufca?”, „Zostanie jeszcze jakiś wolny weekend w listopadzie? Nie? Trudno, może w grudniu, na święta…”. Dochodzą do tego jeszcze szkoła, praca, rodzina. A wybierać musisz precyzyjnie i dokładnie – nie ma miejsca na liche i bezcelowe działania.
Gdyby nie było wartościowej i wyjątkowej propozycji, nie pisałabym tego tekstu w pociągu na Złaz Instruktorski w Krakowie (przecież żadna godzina nie może się zmarnować). Najpierw jednak pozwól mi przedstawić mój punkt widzenia na jeden z głównych obszarów wychowania, o którym myślę, że…
Wychowanie patriotyczne jest problematyczne
Możliwe, że nie zgodzisz się z tą tezą. Ale na pewno zmienia się powszechne rozumienie patriotyzmu. Na niektóre jego przejawy patrzy się mniej przychylnie, inne stają się wręcz modą. Szukamy nowych rozwiązań, które będą użyteczne, atrakcyjne i które naszych harcerzy i harcerki żywo zainteresują. Staramy się przy tym odnieść do różnych przejawów patriotyzmu: znajomości historii, świadomości obywatelskiej, wykonywania obowiązków z myślą o dobru ogólnym. Nie jest to łatwe, gdy niektóre zdarzenia są dla nich abstrakcyjne. Robimy więc wszystko, żeby je przybliżyć.
W gromadach i na kursach metodyki zuchowej jak bumerang wracają pytania: Co dla zuchów będzie „odpowiednią dawką” historii? Jak mówić o trudnych i tragicznych wydarzeniach, aby ich nie spłycić, a jednocześnie nie przestraszyć dzieci? Jak uniknąć „zabawy w wojnę”, czyli jak zachować zuchową metodę zabawy i pokazać jednocześnie, że konflikty zbrojne to stan, do którego nigdy nie możemy dopuścić?
Pion wędrowniczy może i nie jest tak problematyczny. Świadomość i wiedza są już większe, tylko jak je urzeczywistnić i przekuć w działanie?
Tak cenny, a tak trudny do znalezienia złoty środek
U wędrowników i wędrowniczek łapiemy równowagę między indywidualnością, a wspólnymi wartościami. Łączymy wymagającą służbę z ekscytującym wyczynem. Tworzymy potrzebę świadomego działania i bycia pożytecznym.
W drużynach harcerskich chcemy przełamać obojętność i lekceważenie. Szukamy czegoś, co poruszy, przejmie, wzbudzi podziw czy niezgodę. A jednocześnie będzie prawdziwe, naturalne i rzetelne.
Zuchom i zuchenkom przedstawiamy podstawy, które z jednej strony będą przyjemne, a z drugiej – konkretne, wzbudzą pierwsze pozytywne uczucia i zainteresują.
A to wszystko przecież wcale nie jest łatwe ani jednoznaczne. Nie jest to jedyny obszar wychowania, a poza tym – pojawiają się na tym polu różne rozwiązania. Ile razy zadawałeś sobie pytanie, czy przygotować coś po swojemu, czy włączyć się w lokalne uroczystości? Godzisz to, jak możesz, bo przecież obie możliwości mają swoje zalety. Z jednej strony oryginalne, mobilizujące pomysły, z drugiej – służba i aktywna obecność w mieście.
My właśnie coś takiego mamy
I to dla wszystkich pionów. Wcale nie chcę się przechwalać czy konkurować z innymi środowiskami. Proponuję Ci formę wychowania patriotycznego, którą praktykujemy od lat – Zlot Bratnich Drużyn na Wykusie. Proponuję, żebyś wpisał to do swojego terminarza.
W czasie jednego wydarzenia splatamy współzawodnictwo i wyczyn ze służbą i uczestnictwem w uroczystościach. Puszcza Świętokrzyska i związane z nią postacie partyzantów z II wojny światowej tak mocno łączą się z naszym miejscowym środowiskiem harcerskim, że nie wyobrażamy sobie roku bez spędzenia tam czerwcowego weekendu. Już teraz dokładamy wszelkich starań, żeby Zlot Bratnich Drużyn na Wykusie 15-17 czerwca 2018 roku był wydarzeniem bogatym, różnorodnym i inspirującym – tak, jak bogate, różnorodne i inspirujące jest rozumienie patriotyzmu.
W różnych częściach Polski – na ogólnopolskich rajdach, na kursach metodycznych, na obozach z innymi środowiskami – z pewną dumą i poruszeniem (czasami z żartobliwą uwagą: „O! Nasza piosenka!”) słyszymy, jak drużyny śpiewają Majora Ponurego. Dlaczego by w tym roku nie zaśpiewać jej wspólnie przy ogniu? Właśnie w tych lasach, które stały się drugim domem Jana Piwnika „Ponurego” i jego partyzantów.
Sztab ZBD 2018




