Ich grobów nie znajdziemy na cmentarzu. Ich matki, żony dzieci nie postawią ławeczki przy mogile by pierwszego listopada usiąść, zamyślić się, porozmawiać. Bo Oni wypłynęli i, do macierzystego portu nie wrócili. Jest jednak dzień zaduszny i piękna tradycja, którą w Świnoujściu podtrzymują od lat kapłani Duszpasterstwa Ludzi Morza Stella Maris, świnoujskie parafie ze wspólnotą Najświętszej Marii Panny Gwiazdy Morza na czele, marynarze świnoujskiego Garnizonu Marynarki Wojennej, harcerze ZHR oraz setki mieszkańców i jesienni goście; kuracjusze i turyści. Niezwykłej oprawy marynarskich zaduszek dopełniają harcerze. Także w tym roku, 2 listopada setki ludzi dotarło w Dzień Zaduszny na brzeg morza, na świnoujskiej plaży by rozpalić w piasku ogień tej niesamowitej morskiej latarni i modlić się za tych, którzy nie powrócili z morza.