"Było już ciemno... Na polanie, na skraju rembertowskigo poligonu, pod kilkoma dużymi dębami płonęło ognisko. Na polecenie drużynowego trzech z nas zbliżyło się do ogniska. Podszedł do nas starszy druh harcmistrz.Drużynowy wziął z ogniska palącą się głownię, a każdy z nas po kolei wraz z druhem harcmistrzem wyciągał rękę z wyprostowanymi dwoma palcami jak do salutowania i powtarzał słowa Przyrzeczenia: Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliżnim, być posłusznym Prawu Harcerskiemu. Przyboczny przypiął każdemu składającemu Przyrzeczenie Krzyż Harcerski. Gawędę miał jeszcze druh harcmistrz, jeszcze coś śpiewaliśmy nad wygasającym ogniskiem. Tak zostałem harcerzem. Te fragmenty pamiętam dokładnie, pomimo że było to już dość dawno: 26 września 1936 roku".




